Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Wtorek, 17 kwiecień 2007 godz. 02:41

A teraz obalę mit dotyczący Chin! Na podstawie pytań, jakie zadają mi Polacy odwiedzający kraj środka po raz pierwszy, wiem już jakie w Polsce krążą stereotypy na temat Chin. Otóż... nie ma czegoś takiego jak chińskie przyprawy! Owszem jest kilka istotnych przypraw, ale bez przesady, oni na co dzień używają głównie sosu sojowego i czarnego octu. Nie ma żadnych sklepów typowo z przyprawami. W hipermarkecie przyprawy stanowią pół regału. Ja zawsze kupuję przyprawy w Polsce, bo są inne i mam 10 razy większy wybór. Tutaj widuję najczęściej pięć przypraw (czyli to stereotypowe ... w pięciu smakach), przyprawę do barbecue, proszek cumin, przyprawa do kurczaka 'na słono'. Poza tym czasem jakieś zioła i korzenie, ale na tym trzeba się znać. Ogólnie nie ma tego wiele, więc to taki mit.

Poniedziałek, 16 kwiecień 2007 godz. 07:02

Dopiero co dodałem nowe zdjęcia nocne, a już widzę, że ktoś je ogląda. Fajnie! Stronka jest popularna i niedługo suma oglądanych zdjęć osiągnie 200 000. Cieszę się, że wizytujących galerię przybywa. Idę zaraz odebrać fotki z Pentaxa. Zdjęcia w dobrej jakości, na papierze Fuji zakład fotograficzny wywołuje mi za 0,27 PLN. Tak więc fotografowanie tradycyjną kamerą nadal się opłaca w kraju środka. Obawiam się jednak, że Zenitem TTL już nie zrobię wielu zdjęć. Wilgotność 80%-90% sprawiła, że zabrudził się wizjer, pojawiła się wilgotność, jakby jakieś pęknięcie. Szkoda, bo mam sentyment do tego aparatu.

Piątek, 13 kwiecień 2007 godz. 16:48

Widzę, że biali ludzi się spopularyzowali w Shenzhen. Myślę, że za kilka lat obcokrajowcy będą powszechni w tej metropolii (może nie tak jak w Hong Kongu). Doszedłem do tych wniosków, bo coraz częściej widuję nie-Chińczyków w różnych częściach miasta, ostatnio w jednym wagonie metra było nas trzech białych ludzi. Pamiętam, 4 lata temu poza centrum, poza granicą z Hong Kongiem i hotelami trudno było spotkać obcokrajowców, a na mnie Chińczycy patrzyli się jak na kosmitę. Były rejony, że białych widzieli tylko w telewizji. Teraz już jest inaczej. Stara sutenerka zapytała mnie na ulicy przy przejściu granicznym "Do you want a hooker?". Jeszcze kilka lat temu mówili tylko "Miss?". Widać światowych klientów im przybywa i uczą się języków. Szkoda, że akurat w tej kwestii.

Czwartek, 12 kwiecień 2007 godz. 16:15

Moja znajoma jest młodą nauczycielką, to jej pierwsza praca. Uczy angielskiego w państwowej szkole podstawowej, uczy najmniejsze dzieci. Ma 25 lat, jest więc początkującym nauczycielem. Ile zarabia? 450 USD miesięcznie. To naprawdę nie mało, biorąc pod uwagę to, że szkoła pokrywa jej koszt mieszkania i wyżywienie. 450 USD to jej pensja 'do ręki'. Poza tym szkoła jest na przedmieściach dużej metropolii, więc wszelkie wydatki tam są w zasadzie o połowę niższe niż w Polsce.

Czwartek, 12 kwiecień 2007 godz. 11:25

Robiłem wczoraj nocne zdjęcia w centrum Shenzhen i spotkałem się z nową formą żebractwa. Podchodzi do mnie starszy gość, zagaduje o zdjęcia, pyta skąd jestem, oczywiście on mówi, że z Ameryki. Później opowiada jakąś historyjkę o córce, dokładnie go nie rozumiałem. A na koniec mówi, żebym mu dał 7 RMB. Niby nie majątek, ale nie rozdaję kasy na ulicy. Patrzę na niego, okulary, czapeczka, zegarek, przyzwoite ciuchy i ściemnia, że nie ma co jeść. Pyta później o 5 RMB, jakby się targował. Powiedziałem mu, że pieniądze w domu zostawiłem. Pytał się czy tu mieszkam, dziwił się, jak powiedziałem, że tak.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone