Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Czwartek, 11 styczeń 2007 godz. 06:38

W tą niedzielę spotkałem się z kolegami fotografami, takie nasze chińskie forum internetowe dotyczące fotografii. Około 80 fotografów, ja, moja żona, 5 modelek, mój znajomy Filipińczyk. Jak to już ktoś śmiesznie nazwał w Polsce: 'małe, chińskie kółko fotograficzne'. Spotkali się ci, którzy mogli, bo jak przypuszczam całą grupę może stanowić około 200-300 osób. Zrobiliśmy około 300 zdjęć, wybrałem kilkadziesiąt najlepszych (według nas) i zdecydowałem założyć nową grupę w galerii - MODELKI. Zapraszam do oglądania.

Sobota, 6 styczeń 2007 godz. 02:53

Ilu jest Polaków w Shenzhen? Myślę, że z dnia na dzień coraz więcej. W tej chwili może około 30 osób, w porywach do 50 osób. Część w grupach, część indywidualistów. Różnie to jest z naszymi rodakami. Ja osobiście mam znajomych Rosjan i Filipińczyka, i oczywiście wielu Chińczyków. To mi odpowiada.

Środa, 3 styczeń 2007 godz. 09:30

Chińczycy są pracowici, ale jak zrobią sobie wolne to tylko im pozazdrościć. Rok temu większość firm miała wolne 1 i 2 stycznia z okazji zwyklego Nowego Roku. Tym razem niektórzy mają wolne do 4 stycznia! Kto tak świętuje nowy rok w Polsce? A za 5 tygodni będzie chiński nowy rok i będą mieli 10-14 dni luzu. Tylko pozazdrościć! A najlepsze jest to, że ten zwykły nowy rok mało ich obchodzi, nie robią imprez, nie piją szampana, co niektórzy idą po prostu spać, więc jakim prawem mają mieć noworoczne wakacje?

Poniedziałek, 25 grudzień 2006 godz. 03:06

Wesołych Świąt! U mnie wszystko zgodnie z planem, była Wigilia z polskimi potrawami, a teraz czas na porządne śniadanie świąteczne.

Sobota, 23 grudzień 2006 godz. 08:28

U mnie polska wigilia, mimo, że jestem w kraju środka. Oczywiście pewnych dań zabraknie, bo nie ma na przykład kiszonej kapusty, ale i tak przygotuję uszka, barszcz (koncentrat mam z ojczyzny), karpia w galarecie (zorganizowałem żelatynę z Polski), karpia smażonego, kapustę z grochem. Na święta zakupiłem nawet za kosmiczne pieniądze jakieś lepsze wędliny (bo jak wiecie w Chinach nie są one zbyt popularne), każdy plasterek piersi z indyka kosztował mnie około 1 PLN. Ser żółty tutaj to też rarytas, więc na święta pozwoliłem sobie na taką ekstrawagancję. I galaretki z kurczaka też będą, z makowcem gorzej, bo maku tu nigdy nie widziałem. W Chinach mam sporo kulinarnych przeciwności, ale po trzech latach tutaj, jakoś sobie radzę!

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone