Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Znowu długo się nie odzywałem, trochę nadmiar obowiązków. Poza tym święta, a to też dodatkowe obowiązki, mało odpoczynku. Nasza dobra znajoma wychodzi za mąż - wspominałem o tym, narzeczony mundurowy. Co ciekawe jej rodzina jest dosyć liberalna, powiedziałbym nawet, że anty-komunistyczna. No, ale córka się starzeje, kandydatów mało, więc może być i wojskowy. Zadziwiła mnie za to inna informacja. Siostra tego wojskowego zaproponowała, że ona wyłoży 1 milion RMB (w przeliczeniu około 500 tysięcy złotych) i niech rodzina panny młodej wyłoży drugie tyle na PRZYJĘCIE ŚLUBNE! Rozumiecie, 1 milion złotych na organizację przyjęcia? Krew mnie zalewa, jak pomyślę sobie o tych ludziach na wsi, którzy żyją za 5 RMB dziennie, albo te ubogie szkoły, wiejskie przychodnie. A tutaj ludzie chcą wyłożyć milion na przyjęcie. W Chinach nie ma nawet wesel, nie ma orkiestry, nie ma tańców, jest obiad, jakieś zabawy, loterie, toasty itp. Czyli jak wydać ten milion w jeden dzień? Gości możnaby dowozić helikopterami, wynająć całe piętro w najdroższym hotelu, zatrudnić setkę hostess, jedzenie sprowadzić z Japonii, Korei, Francji i Włoch, kupić 100 telewizorów LED i zrobić loterię dla gości, pić tylko francuskiego szampana... i tak jeszcze zostanie sporo kasy... nie wiem, ludzie są chorzy. Biorąc pod uwagę koszty usług w Chinach to naprawdę nie wiem, jak wydać takie sumy na jedno przyjęcie. Rodzina panny młodej na szczęście się na to nie zgodziła.
Może trudno w to uwierzyć, ale 'sprzątanie mieszkania' to raczej obce pojęcie w Chinach. Zresztą wygląda to podobnie w przypadku biura, biurka itd. Nie ma po prostu zwyczaju sprzątania, układania rzeczy, odkładania na miejsce, wycierania kurzy, mało kto używa odkurzaczy. Oczywiście są ludzie, którzy bardziej dbają o czystość, są też fleje. Ogólnie jednak ludzie nie przywiązują takiej uwagi do czystości, jak u nas. Wynika to z prostego faktu: wiele osób pochodzi ze wsi, a tam życie jest skromne, czasem oprócz zwykłych stołów i krzeseł nie ma wielu mebli - więc gdzie wycierać kurze? Nie ma też pięknych podłóg tylko beton, klepiska. Po co odkurzacz? Mopy? Dopiero w mieście to się trochę zmienia, ale nie spotkałem jeszcze typowo chińskiej rodziny, która miałaby odkurzacz czy płyn do wycierania kurzy, mycia podłóg itd. Oczywiście są wyjątki, których może nie znam... Nie twierdzę, że Chińczycy nie dbają o czystość, tylko po prostu nie mają 'know-how' w kwestii porządków. Często też korzystają z pomocy sprzątaczek, firm sprzątających, bo te mają wiedzę, umiejętności i chemię, która działa cuda i chińskie mieszkania lśnią. Zdarza się też często, że jest gospodyni i otaczają ją warstwy kurzu, ogólny bałagan i tak jest w domu i na przykład w biurze, gdzie pracuje.
Mam kolejny dowód na to, że Chińczykom się coraz lepiej powodzi. Pamiętam, jak w 2005 roku kupowałem jakieś spodnie to często były za ciasne w pasie. Żartowałem, że w Chinach spodnie dla facetów są wcięte w talii. Mój znajomy Polak bardzo się z tego śmiał, ale takie były realia. Jeansy często ciasne w pasie lub nawet w udach, a dresy miały super-mocne gumki, tak że opinały brzuch. Nie jestem jakimś pasibrzuchem, ale ich odzież była naprawdę ciasna, na szczupłych, czy wręcz chudych chłopaków. Teraz jak obserwuję to się zmienia... spodnie są dostępne w większej gamie rozmiarów i już nikt ich tak ekstremalnie nie zawęża. Oczywiście nadal przeważają 'szczuplejsze' wersje, ale dostępne są także takie dla większych facetów. Patrząc na chińską młodzież ta tendencja się utrzyma, będzie zapotrzebowanie na odzież XL ;-).
Jakiś czas temu miałem okazję obserwować, jak gwałtownie zmieniają się wioski na przykład w prowincji Hunan. Wspominałem o tym wcześniej - wszystkie rodziny jak na rozkaz przebudowały swoje domy! Z małych wiejskich chatek wyrosły kamienice wysokości 3-4 pięter. Im wyższy dom - tym lepszy status rodziny, takie jest myślenie. Niestety prowadzi to czasami do tragedii. Dwóch zwaśnionych sąsiadów, jeden z nich Zhang usłyszał od drugiego, że nie ma prawa budować wyższego domu i że jest nieudacznikiem. Konflikt trwał jakiś czas, aż Zhang postanowił się zemścić. Porwał wnuczka swojego sąsiada, 8 letniego chłopca. Towarzyszyły mu dwie dziewczynki w wieku 9 lat. Początkowo planował zabić tylko chłopca, ale bał się, że dziewczynki będą świadkami, ostatecznie zabił troje dzieci. Szokująca zbrodnia i może trudno ją zrozumieć, chora zawiść. W Chinach niestety status materialny jest istotnym wyznacznikiem w życiu. Jeśli ktoś gardzi drugim człowiekiem wskazując na to, że jest biedny, nie radzi sobie, nie ma dużego domu, nie jeździ nowym samochodem wówczas jest to bardzo poważna obelga. Zwykłe wyzwiska w Chinach nie są tak bolesne jak właśnie wyciąganie kwestii finansowych. Sam byłem świadkiem takich sytuacji. Wielu młodych Chińczyków pozoruje bogatszych niż są w rzeczywistości. Bez tego nawet rodzina nie szanowałyby ich. Nic jednak nie usprawiedliwia tak strszliwej zbrodni, zabić trójkę dzieci - bo sąsiad ma wyższy dom?! Chore...
Ostatnio prowincje Zhejiang i Fujian nawiedził tajfun, nawet dwa tajfuny. Z relacji naszych znajomych wynika, że ulewny deszcz i wichury trwały cały dzień i całą noc, wiatr z prędkością 150-200 km/h. Na początku mojego pobytu w Chinach też byłem świadkiem tajfunu. Nie było to przyjemne uczucie, zwłaszcza na 27-piętrze. Miałem wrażenie, że cały budynek skrzypi i ugina się od takiej nawałnicy. Co ciekawe wiele osób nie robi z tego tragedii. Może dlatego, że najczęściej pracują w fabrykach, mieszkają tam lub wynajmują mieszkania - tak więc nie tracą własnego dobytku. Może zabrzmi to absurdalnie, ale dla niektórych osób to nawet taka atrakcja. Praca w fabryce wstrzymana, wszędzie woda, wysyłają jedną osobę, która po pas w wodzie idzie po jakiś obiad. Ludzie po prostu czekają aż woda opadnie. Znajomy napisał mi, że teraz po mieście Ningbo pływają łodzią (zamiast autobusów), zabrzmiało to bardzo naturalnie, w stylu 'jest woda to pływamy łodzią' i napisał, że 'jutro powinno być lepiej'. Młodzi ludzie nie panikują i nie dramatyzują. Na pewno gorzej sytuacja wygląda gdzieś na wsi, gdzie ludzie tracą domy, dobytek, zwierzęta, pola uprawne... Na szczęście dzięki ostrzeżeniom meteorolgicznym i alarmom udało się część ludzi ewakuować, większość łodzi wróciła bezpiecznie do portów i nie było tak wielu ofiar tej nawałnicy.
