Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Środa, 6 październik 2010 godz. 06:46

Ostatnio wybraliśmy się z żoną w jej rodzinne strony, prowincja Hunan. Spędziliśmy trochę czasu na wsi z jej rodzicami, odwiedziliśmy wujków, dziadka. Było ciekawie. Pomimo wielu różnic kulturowych, językowych (zupełnie inny dialekt), a nawet różnic jedzeniowych potrafimy się świetnie porozumieć i zachowujemy się jak rodzina. Mogliśmy przez te kilka dni zaobserwować pewne zmiany zachodzące na wsi, poznaliśmy niektóre sekrety, posłuchaliśmy różne plotki i ciekawostki. Niestety nie było tam internetu, ale wpisy do dziennika zapisałem wcześniej i teraz kilka z nich opublikuję.

Czwartek, 16 wrzesień 2010 godz. 15:18

Ostatnio moja żona oglądała przykrego newsa w telewizji chińskiej. Jakiś kierowca cofając potrącił 3-letnie dziecko. Miał świadomość tego, co zrobił i zdecydował... dobić to dziecko. Przejechał po nim jeszcze 3 razy!!! Dlaczego? Chodzi o to, że jak ktoś jest kaleką po wypadku to kierowca płaci za jego leczenie, operacje i rehabilitacje przez całe życie (brak systemu ubezpieczeń). Wielu kierowców dobija ofiary. To jest niewyobrażalne dla nas, ale tutaj ludzie są jak bestie. Cały news był podany w zabawnej formie, z muzyczką i kolorową animacją na zasadzie "zobaczcie - bogaty myśli, że mu wszystko wolno". Nikt wcale nie martwił się o życie dziecka, chodziło bardziej o to, że bogaty gość może nawet zabić w ramach sloganu "idź na całość". Oczywiście policja go aresztowała, ale co mu grozi - trudno powiedzieć. Zależy ile ma pieniędzy i jakie ma układy, bo jak sprawa ucichnie to może się od kary wymigać. Prawo i kara śmierci są dla biednych ludzi, bogaci są ponad prawem. Kiedyś jedna dziewczyna powiedziała mi, że jadąc z bratem samochodem potrącili kogoś w górach, w deszczu i uciekli. Jej brat był zresztą ordynatorem szpitala, lekarzem! Teoretycznie mógł łatwo poszkodowanemu pomóc, ale w praktyce wygląda to inaczej - lepiej dobić, albo uciec jak nie ma świadków czy kamer na ulicy. Wielu Chińczyków to po prostu bestie, a życie ludzkie nigdy nie miało tu wartości, nawet życie dziecka!

Wtorek, 31 sierpień 2010 godz. 04:13

W czwartek (26 sierpnia) obchodzono 30 rocznicę powstania Specjalnej Strefy Ekonomicznej Shenzhen. Miał być pokaz fajerwerków, więc czekaliśmy w centrum miasta z aparatem i statywem przez 40 minut. Po tym czasie przejechał radiowóz i moja żona usłyszała, że pokaz został anulowany. Oczywiście władza Chin nie musi sie tłumaczyć i podawać nam przyczyny. Jak się okazło kilka dni później pokaz odwołano, bo Hu JinTao (prezydent ChRL) został w Pekinie, nie przyleciał do Shenzhen. Dlaczego został w Pekinie? Aby pomóc w sytuacji kryzysowej w Manili, gdzie porwano w autobusie kilku obywateli Hong Kongu. I teraz się zastanawiam - jak ten Hu JinTao będąc w Pekinie (w Chinach kontynentlanych) mógł pomóc swoją obecnością obywatelom Hong Kongu, którzy zostali porwani w Manili na Filipinach? Gdzie tu logika? Rozumiem, gdyby on był w Manili, albo chociaż w Hong Kongu. Nawet Shenzhen jest bliżej Hong Kongu i Filipin! Mimo wszystko jest to jakieś wytłumaczenie, przynajmniej wiadomo, że pokaz był dla niego, a nie dla zwykłych obywateli i mieszkańców Shenzhen. Jak zwykle partia pokazała, że ma wszystkich zwykłych Chińczyków głęboko w dupie.

Wtorek, 31 sierpień 2010 godz. 02:19

Mam ogromne zaległości w dodawaniu zdjęć. Wytłumaczę dlaczego... czasami nie mam ciekawych tematów, innym razem wiele się dzieje, albo gdzieś podróżuję. W takich sytuacjach przywożę zwykle 200-500 zdjęć. Oczywiście trzeba je wybrać, nie chcę też dodawać jednego tematu w kilkunastu ujęciach, bo bym zanudził odwiedzających tą stronę. Mimo wszystko postaram się dzisiaj dodać nowe zdjęcia, różne tematy i miejsca. Niektóre są już nieco przestarzałe, ale na pewno dla osób interesujących się Państwem Środka będą ciekawe. Tak więc zapraszam do galerii!

Piątek, 27 sierpień 2010 godz. 04:49

Ostatnio dałem się nabrać na polskie czekoladki. Firma Hildebrand z Polski oferuje swoje wyroby w Chinach, czekoladki w trzech smakach. Pakowanie i dystrybucja odbywa się przez Hong Kong. Kupiłem takie opakowanie za około 6 PLN, wyglądało na to, że w środku jest około 20-25 czekoladek. Jak się okazało było to tylko oszukańcze opakowanie z Hong Kongu. Czekoladki stanowiły około 40% opakowania, reszta to po prostu cwanie złożony karton otaczający 9 czekoladek! W środku jest wycięty romb, żeby było widać czekoladki. Problem w tym, że smakołyki stanowią właśnie tylko ten romb. Niezbyt uczciwe postępowanie. Dobre słodycze są ogólnie drogie w Chinach, ale czy trzeba je sprzedawać razem z kartonem, żeby pozornie było taniej i więcej? Kiedyś ryż mieszano z piaskiem, żeby było wydajniej!

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone