Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Michael Jacskon nigdy nie dał żadnego koncertu w Chinach, jednakże był w Chinach kontynentalnych. W roku 1987 przebywając na wakacjach w Hong Kongu przekroczył granicę i odwiedził miasteczko Zhongshan, wioski Yongmo i Cuiheng. Wizytował też rezydencję i szkołę Sun Yat-Sena. Najwyraźniej Michael miał świadomość, kto był rzeczywiście mądrym politykiem w Chinach. Też miałem okazję odwiedzić to miasto i pomnik Sun Yat-Sena, nie mam jednak pojęcia, dlaczego Jackson wybrał to miejsce. Mimo, iż nigdy nie miał tu żadnego koncertu był bardzo popularny. Dla wielu młodych Chińczyków lata 90-te to pewna odwilż, kontakt z kulturą zachodnią, a muzyka i teledyski Jacksona były pierwszymi utworami z zachodu, które pojawiały się w chińskiej telewizji. Stał się symbolem muzyki pop, tańca, szaleństwa... był prawdziwym idolem w Kraju Środka. Do dzisiaj wielu Chińczyków ma fryzury w stylu Jacskona z lat 90-tych, wcale się nie naśmiewam! Wydaje mi się, że jego wygląd miał wpływ na ich modę. Nadal popularne są tutaj biał skarpetki + czarne mokasyny, obcisłe kurtki, ciasne spodnie... Był symbolem kogoś, kto jest cool, jest z Ameryki, jest piosenkarzem i doskonałym tancerzem, to po prostu idol doskonały w Chinach!
W Chinach popularne są pasty do zębów o smaku zielonej herbaty. Dzisiaj trafiła mi się nawet o smaku chryzantem i herbaty, piękna kombinacja. Tak sobie myślę, może to jest jakiś ukłon w kierunku przewodniczącego Mao, który przecież nigdy zębów nie mył, tylko je płukał zieloną herbatą? Samo zdrowie...
Okazuje się, że Google.com zostało na dobre zablokowane - Google.cn jeszcze działa, bo pewnie jest w 100% cenzurowane. Ponoć w telewizji powiedzieli coś o tym, że Google promuje treści erotyczne. Dzisiaj wiele osób nie ma już dostępu do Google i Gmaila. Nie można tak po prostu dawać ludziom odrobinę wolności i później ją zabierać. Dzisiaj macie Google, Youtube, Wikipedię, a jutro już nie. Rząd sobie narobi kłopotów z takimi zabawami w przywileje i ich brak.
Dzisiaj zablokowano Google i Gmail, Google Maps itp. Możliwe, że to jakieś problemy techniczne w tym rejonie, ale ogólnie to znowu wiąże się z blokowaniem internetu, bo jak ukrywam IP to Google działa bez problemu. Pierwszego lipca chińscy internauci organizują protest. W Kraju Środka sprzedaje się nowe komputery z oprogramowaniem Green Dam, ma blokować pornografię, ale ma też ponoć kontrolować poczynania użytkownika komputera. Może to taka sieć do wychwytywania adresów i blokowania późniejszego dostępu? Zastanawiam się tylko, jak internauci się zmobilizują? Wyślą sobie emaile z informacją? Przecież to też może być zablokowane, a najbardziej aktywni bojkotujący internet mogą skończyć w areszcie!
Burmistrz miasta Shenzhen (raz widziałem go nawet osobiście na akcji charytatywnej) - podpadł jakimś zwierzchnikom i wsypali go za łapówki i korupcję. Przesłuchują też jego podwładnych. Burmistrz chciał się ponoć zabić połykając pałeczki - ale komedia! Korupcja w Chinach jest jak bułka z masłem na śniadanie - po prostu musi być, to podstawa! To, że ktoś bierze łapówki to nic nowego tutaj. Kwestia tego, na ile i przez kogo jest osłaniany, jaki jest tam układ. Układ w tym przypadku się posypał i wtedy media mogą rzucić taką owcę na pożarcie! Partia niby czyści szeregi, wszyscy są nieskazitelni, a tu znalazła się taka JEDNA, JEDYNA szelma. Wszyscy są siebie warci i wszyscy napychają kieszenie, a ich dzieciaki studiują za granicą, albo rozbijają się autami jak z WRC po ulicach Shenzhen, Hongkongu i Szanghaju. Tacy ludzie są nietykalni! To jest mafia w garniturach, rząd, samorząd, armia, policja. Oczytwiście w razie potrzeby mogą zniszczyć kogoś ze swoich szeregów, tym razem wypadło na mera Shenzhen. Teraz już wiem, czemu od 10 lat nic innego tutaj nie budują tylko hipermarkety, domy handlowe. Nie robią nic dla mieszkańców tego 10-milionowego miasta. Napchali swoje kieszenie. Przyjdzie następny z nowego układu, będzie robił to samo, ale będzie pod parasolem. Nawet jeśli media coś odkryją to nie mają prawa o tym pisać, biuro cenzora wysyła im listę - czego danego dnia nie można publikować (pisałem już o tym kiedyś). A władze Chin jak zwykle na koniec roku napiszą sprawozdanie z wydatków budżetowych, w postaci czterech zdań (tak zrobili rok temu).
