Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
W Polsce mamy pojęcie biurokracja, ale to jest nic w porównaniu z Chinami! Znajoma przenosi meldunek (w Chinach nie można tak po prostu zmieniać miejsca zamieszkania, a raczej urodzenia, wielu ludzi zapisanych jest w szkołach, gdzie się uczyli w dzieciństwie). Aby zmienić miejsce zamieszkania na miasto, gdzie pracuje ponad 7 lat musi przygotować takie dokumenty: ubezpieczenie, dwa dowody tożsamości, świadectwo szkolne, potwierdzenie wyższego wykształcenia, potwierdzenie - że wyższe wykształcenie jest prawdziwe, dokumenty z firmy, zaświadczenie o byciu bezrobotnym z jej rodzinnego miasta (absurd!), świadectwo zdrowia, potwierdzenie że nie jest w ciąży, paszport męża i jeszcze kilka innych dokumentów, które trudno nazwać. Na koniec jeden dokument został odrzucony, bo pięczątka nie była we właściwym miejscu. Komunistyczna biurokracja jest chora! Wszystko zapoczątkował Mao, który wypychał ludzi z miast na wieś, aby tam pracowali w kolektywie, a do miast sprowadzał wieśniaków, by wykonywali najgorsze prace. Teraz miasta są bogate i za bardzo nie chcą nowych obywateli, co roku jest limit przyjęcia nowych meldunków. Tym sposobem w 12-milionowym mieście, są 2-miliony prawdziwych, zarejestrowanych obywateli. A ja ostatnio musiałem przepisać formularz wizowy, bo mój długopis nie był wystarczająco gruby (musi być czarny i był, ale jednak nie ta grubość). W chińskich urzędach pracują miliony ludzi, zwykle zajmują się pierdołami, mają dwugodzinne przerwy na obiad, dostają wielkie łapówki, a jeśli ich nie dostają to czepiają się pieczątek, kolorów długopisów i wielkości literek.
Zaledwie miesiąc temu Chińczycy (Han) podziwiali występy taneczne Ujgurów w czasie Targów Kultury w Shenzhen... a teraz w stolicy prowincji XinJiang, obie nacje walczą między sobą. Zamieszki rozpoczęły się od tajemniczej śmierci jakiegoś Ujgura na południu Chin, wówczas ludzie domagali się sprawiedliwości i wyjaśnień. To oczywiście tylko jeden powód. Głównie chodzi chyba jednak o wzajemną nienawiść. XinJiang to zupełnie inna kultura, religia - islam, inny język, inna pisownia, ci ludzie mają nawet inne imiona niż typowi Chińczycy. Oczywiście wersja chińskich mediów jest taka, że chodzi o zamieszki sprowokowane z zagranicy przez Światowy Kongres Ujgurski. To ludzie z XinJiang rozpoczęli ataki i próbowali mściś się na Hanach. Z tego, co słyszałem w polskich mediach - dzisiaj Hanowie próbowali odwetu na Ujgurach. Nie wiem, jaka jest prawda, ale to zamieszanie na pewno znowu zaszkodzi Chinom (tak jak walki w Tybecie). Możliwe, że Ujgurzy po prostu zaatakowali Hanów w przypływie nienawiści, która była spotęgowana przez kogoś z zewnątrz. Z założenia jednak świat i wszystkie media będą zawsze przeciwko Chinom. Trudno powiedzieć, kto ma tutaj rację, ale mimo wszystko, ktoś zabił 156 osób. W Chinach to tylko cyfry, bez większego znaczenia jak zwykle!
Michael Jacskon nigdy nie dał żadnego koncertu w Chinach, jednakże był w Chinach kontynentalnych. W roku 1987 przebywając na wakacjach w Hong Kongu przekroczył granicę i odwiedził miasteczko Zhongshan, wioski Yongmo i Cuiheng. Wizytował też rezydencję i szkołę Sun Yat-Sena. Najwyraźniej Michael miał świadomość, kto był rzeczywiście mądrym politykiem w Chinach. Też miałem okazję odwiedzić to miasto i pomnik Sun Yat-Sena, nie mam jednak pojęcia, dlaczego Jackson wybrał to miejsce. Mimo, iż nigdy nie miał tu żadnego koncertu był bardzo popularny. Dla wielu młodych Chińczyków lata 90-te to pewna odwilż, kontakt z kulturą zachodnią, a muzyka i teledyski Jacksona były pierwszymi utworami z zachodu, które pojawiały się w chińskiej telewizji. Stał się symbolem muzyki pop, tańca, szaleństwa... był prawdziwym idolem w Kraju Środka. Do dzisiaj wielu Chińczyków ma fryzury w stylu Jacskona z lat 90-tych, wcale się nie naśmiewam! Wydaje mi się, że jego wygląd miał wpływ na ich modę. Nadal popularne są tutaj biał skarpetki + czarne mokasyny, obcisłe kurtki, ciasne spodnie... Był symbolem kogoś, kto jest cool, jest z Ameryki, jest piosenkarzem i doskonałym tancerzem, to po prostu idol doskonały w Chinach!
W Chinach popularne są pasty do zębów o smaku zielonej herbaty. Dzisiaj trafiła mi się nawet o smaku chryzantem i herbaty, piękna kombinacja. Tak sobie myślę, może to jest jakiś ukłon w kierunku przewodniczącego Mao, który przecież nigdy zębów nie mył, tylko je płukał zieloną herbatą? Samo zdrowie...
Okazuje się, że Google.com zostało na dobre zablokowane - Google.cn jeszcze działa, bo pewnie jest w 100% cenzurowane. Ponoć w telewizji powiedzieli coś o tym, że Google promuje treści erotyczne. Dzisiaj wiele osób nie ma już dostępu do Google i Gmaila. Nie można tak po prostu dawać ludziom odrobinę wolności i później ją zabierać. Dzisiaj macie Google, Youtube, Wikipedię, a jutro już nie. Rząd sobie narobi kłopotów z takimi zabawami w przywileje i ich brak.
